Drodzy przyszli pacjenci.
Rozumiem, że dla wielu osób kompletowanie kilkuletniej dokumentacji medycznej bywa trudne, czasochłonne i emocjonalnie obciążające – szczególnie po długiej drodze diagnostycznej.
Pamiętajcie jednak proszę o wysłaniu wszelkiej posiadanej od momentu pojawienia się problemów zdrowotnych dokumentacji medycznej przed konsultacją. Jest to konieczne, żebym mógł przygotować i przeprowadzić konsultację na odpowiednim poziomie.
Nie oznacza to aktualnych badań, ale wszystkich, które zostały wykonane, od kiedy pojawiły się problemy.
Niech to oznacza nawet wysłanie badań sprzed 4 lat, ale proszę o ich wysłanie.
Jeśli zastanawiasz się, czy dane badanie warto wysłać, nie gdybaj – wyślij.
Dlaczego o tym tutaj wspominam?
Mimo zawarcia informacji, gdzie tylko to możliwe o konieczności wysłania WSZELKIEJ POSIADANEJ DOKUMENTACJI MEDYCZNEJ minimum 24h przed konsultacją, zdarza się, że pacjenci wysyłają jedynie część badań lub robią to na ostatnią chwilę. W takim przypadku nie mam możliwości przygotowania się do konsultacji w sposób, który zakładam w swoim modelu pracy.
Wspomniany model pracy zakłada analizę dokumentacji przed konsultacją, a nie w jej trakcie, tak aby na spotkaniu móc skupić się na wnioskach i planie działania.
Dlaczego tak to wygląda? Poniżej przedstawiam najważniejsze powody, dla których proszę o komplet badań wykonanych od momentu pojawienia się problemów zdrowotnych.
1. Czas konieczny do analizy badań
Nierzadko pacjenci wysyłają tyle badań ze względu na swoją długą historię, że analiza tej diagnostyki przez ilość dokumentów podczas konsultacji jest niemożliwa. Przynajmniej jeśli konsultacja ma realnie przełożyć się na pomoc.
W tej samej sytuacji wysyłanie badań tuż przed spotkaniem również często uniemożliwia taką analizę. Mogę mieć konsultację lub zajmować się czymś innym, co uniemożliwia mi analizę badań.
Bez względu na ilość badań, spotkania odbywają się w formie online, a więc jedyną formą dla mnie zapoznania się z dokumentacją jest jej wcześniejsze otrzymanie od Państwa, dlatego też stanowi to konieczny wymóg jej odbycia.
2. Kontrola jakości diagnostycznej
Dla przykładu pacjentka napisała, że „tych chorób już nie ma”, więc po co wysyłać... ale czy na pewno ich już nie ma?
Żeby coś zdiagnozować, nie wystarczy sięgnąć po pierwsze lepsze badanie w danym kierunku i wykonać test. Bardzo często trzeba wiedzieć, po badanie wykonane, jaką dokładnie metodyką należy sięgnąć.
Często trzeba kilkoma etapami coś negować, a badanie, które wcześniej dało wynik pozytywny, wcale nie musi oznaczać, że jest dobrym narzędziem, tylko po prostu mieliśmy szczęście.
Na tym etapie moją rolą jest sprawdzenie, czy skuteczność wcześniejszych kuracji została potwierdzona w sposób rzetelny i diagnostycznie adekwatny.
Uwaga! Brak objawów nie jest indykatorem tego, czy leczenie się udało i jest to bardzo często powielany błąd.
Załóżmy, że mówimy o bakterii, którą zwalczaliśmy antybiotykiem. Nie mamy objawów – pacjent wyleczony…otóż nie. Przerost bakteryjny może dalej być, ale na skutek leczenia został on zredukowany do ilości niedającej niepożądanych objawów. Dajmy temu pół roku, namnoży się z powrotem i znowu zacznie dawać objawy.
Zjawisko to nazywa się w medycynie „ciszą kliniczną przed nawrotem”. Problem w tym, że jak damy się temu namnożyć, będzie trudniej to wyleczyć i należało, kolokwialnie rzecz ujmując „iść za ciosem” i w przypadku nieudanego leczenia, podjąć się drugiej kuracji innymi lekami.
Tak również pracuję z pacjentami pod swoją opieką.
Każdy, kto ze mną współpracuje, wie, że jestem bardzo skrupulatny i wymagający w kwestii diagnostyki medycznej, ale wiele razy to uratowało komuś zdrowie.
3. Kontrola interpretacji wykonanej diagnostyki
W dniu pisania tego artykułu miałem pacjentkę, z którą omawialiśmy dokumentację, którą wysłała mi przed konsultacją i zdarzyło się coś, co niestety NIE JEST RZADKOŚCIĄ.
Mimo wykonanego badania z nieprawidłowościami powiedziano pacjentce, że wszystkie wyniki są w porządku, a na badaniu krzywej glukozowo-insulinowej była jasna, jak Słońce insulinooporność!!!
Dzięki mnie pacjentka dowiedziała się o tym, ale niestety dopiero po prawie pół roku od momentu wykonania badania.
Ta osoba cierpiała z objawami, nie wiedząc, co ma robić mimo tego, że powinna usłyszeć diagnozę miesiące wcześniej. Wykonanie badania jej nie uchroniło przed cierpieniem.
W ramach sprostowania to nie jest tak, że lekarze są źli, ale system jest przeciążony i oparty o minimum bezpieczeństwa, a nie optymalizację jakości życia. Tutaj trzeba winić system i ludzi za niego odpowiedzialnych.
Jak wspomniałem wcześniej, takie sytuacje nie są rzadkością i to kolejny powód, dla którego proszę o wysłanie wszelkiej posiadanej dokumentacji medycznej – aby uchronić Państwa przed takimi sytuacjami lub zareagować, gdy się to wydarzy.
4. Inne podejście do interpretacji wyników – normy funkcjonalne, a laboratoryjne
Robimy masę badań, idziemy do lekarza i słyszymy „wszystko w porządku – to nerwica”. Niech rzuci kamieniem ten, kto tego nie usłyszał chociaż raz.
Nie winię tutaj lekarzy, bo lekarz jest nauczony interpretować normy według widełek laboratoryjnych, które mówią nam, kiedy pacjentowi zagraża utrata życia lub trwały uszczerbek na zdrowiu.
W przypadku pacjentów tężyczkowych nie mówimy o takich rzeczy. Tutaj interesuje nas jakość życia, a nie zagrożenie jego utraty, dlatego powinno się operować normami funkcjonalnymi.
Dla tych, którzy nie są zagłębieni w tematyce tych norm, polecam przeczytać mój materiał na temat różnicy między normami laboratoryjnymi a funkcjonalnymi.
Interpretacja wykonana przeze mnie według norm funkcjonalnych z dużym prawdopodobieństwem wniesie coś wartościowego w konsultację oraz analiza takich wyników pozwoli na lepsze dobranie suplementacji, co zwiększy szansę na to, że zredukuje ona objawy utrudniające codzienne funkcjonowanie.
Moje usługi polegają między innymi na uzupełnieniu klasycznej diagnostyki o dodatkową, funkcjonalną interpretację wyników. Nie będę w stanie tego zrobić bez wszystkich badań, które Państwo już wykonali. Im więcej dostanę informacji, tym lepsze wnioski wyciągnę i przyśpieszy to proces diagnozy.
Nie oznacza to, że mają Państwo specjalnie dla mnie robić przed pierwszą konsultacją jakieś badania, ale jeżeli już zostały one wykonane i na dodatek historia ma już kilka lat, wysłanie tego wszystkiego jest konieczne, aby zmaksymalizować jakość pomocy, jaką Państwo otrzymają.
5. Specyfika pacjenta tężyczkowego
Pacjent tężyczkowy w wielu aspektach różni się od innych. Tym aspektem, który teraz poruszymy, będzie to, że przeważnie zmagają się oni przez wiele lat ze swoimi problemami.
W związku z tym, gdy okaże się podczas konsultacji, że potrzebujemy jakiegoś dokumentu, który nie został wysłany, znajduje się on w jednej z wielu teczek dokumentów, które zostały wykonane w ostatnich latach, czy na jakimś systemie internetowym i znalezienie tego zajmie Państwa czas, za który zapłacili.
Nierzadko to nie jest kwestia szybkiego znalezienia dokumentu, gdyż jest ich już po prostu tak dużo i na pewno wiele osób może się do tej sytuacji odnieść z własnego doświadczenia. Właśnie dlatego warto wszystko wysłać przed konsultacją – ja to wszystko sobie przeanalizuję i poukładam.
Podsumowując
Pierwsze dwa punkty dotyczą organizacji i jakości diagnostyki, kolejne interpretacji wyników i specyfiki pacjenta.
Im więcej informacji w postaci dokumentacji medycznej, tym większa szansa, że w połączeniu z wywiadem połączymy kropki, a przecież na tym właśnie polega tężyczka.
Drodzy pacjenci, proszę Was, wysyłajcie wszystkie swoje badania, od kiedy pojawiły się problemy zdrowotne, przed konsultacją. Jeśli czegoś zabraknie, będę o to dopytywał – to część procesu i działa na Państwa korzyść.
Dziękuję za gotowość do współpracy w modelu nastawionym na realną pomoc.